środa, 31 lipca 2013

Byk Burger Łódź - amerykański rozkwit na łódzkiej ziemi, czy oby na pewno?

      Na mapie rozkwitającej kulinarnie Łodzi przez długi czas brakowało miejsc, w których uraczono by konsumenta porządnym burgerem czy smakowitym stekiem. Jeszcze do niedawna, pytając przypadkowego przechodnia o lokal serwujący kuchnię amerykańską, skierowano by nas co najwyżej do mieszczącego się przy Placu Wolnośc Ribs & Rings, choć i tak większość ankietowanych wskazałaby nam najbliższą budkę z hot-dogami albo McDonalda. Ostatnio jednak, nowe knajpki serwujące burgery, pojawiają się niczym przysłowiowe grzyby po deszczu. Steków możemy skosztować w mieszczącym się w Manufakturze American Bullu, smakowicie wyglądają też burgery w Mega Burgerze. Zwolennicy Off Piotrkowskiej powinni wybrać się zaś do Drukarni.
       Od przeszło miesiąca funkcjonuje też ulokowany na ulicy Struga Byk Burger, który będzie tematem dzisiejszego wpisu. Wybrałem się do niego niecały tydzień po otwarciu, jak i w ostatni weekend w celu zweryfikowania mojej opinii z pierwszej wizyty. Usytuowanie w ścisłym centrum na modnej przecznicy Piotrkowskiej, niedaleko zamkniętej chwilowo Fermentacji czy pubu M-3, jak i długie godziny pracy powinny teoretycznie zagwarantować knajpce rzesze klientów. Byk Burger wydaje się idealnym miejscem na beeforek przed imprezą, czy szybki posiłek między kolejnymi dance floorami. Tym bardziej byłem więc zdziwiony gdy podczas piątkowych wizyt, raz o 19.00 raz o 22.00 lokal świecił pustkami.
      A przecież wnętrza prezentują się całkiem nieźle. Czerwone kanapy, ciemno-szare stoliki i krzesła, bardzo wysokie sufity i cegła na ścianach nadają restauracji typowego klimatu łódzkich loftów. Całość dopełnia ciepłe oświetlenie i bardzo fajne plakaty dobrze współgrające z charakterem lokalu. Jest więc schludnie, estetycznie i w miarę kameralne, na plus zasługuje też dobrze zaaranżowana łazienka i bar w centralnej części drugiej sali.
       So far, so good. Zerknijmy więc w menu. To podzielono na cztery działy:
1. Śniadania – tu znajdziemy takie pozycje jak jajecznica, francuskie croissanty , jajka sadzone z bekonem i kiełbaskami, czy omlet z czekoladą. Kawa lub herbata gratis! Ceny 10-20zł
2. Burgery – od classica poprzez cheese burgery, burgery z bekonem lub gorgonzolą, po Byk Burgera (dla prawdziwych byków). Ceny 17-33zł
3. Sałatki – tu dość standardowo cesar, nicejska, wegańska, wiejska, capresa – nazwy mówią same za siebie, ceny 15-23zł
4. Grillowane mięsa – króluje stek z Angusa, poza tym nabyć można Ribeye'a, karkówkę, czy grillowanego kurczaka. Stek z Angusa kosztuje 46zł, w porównaniu do konkurencji nie jest więc bardzo drogi.
       Poza tym, nabyć możemy sosy do mięs i frytki, małe lub duże w cenach odpowiednio 4zł i 6zł. Oferta karty dań jest więc umiarkowana, każdy powinien jednak znaleźć coś dla siebie, zarówno pod względem smaku jak i ceny.
       Obsłsuga teoretycznie bardzo miła, pozostawia jednak nieco do życzenia. Za pierwszym razem, nikogo z nas nie spytano o poziom wysmażenia burgerów, podczas drugiej wizyty pytanie to usłyszała tylko połowa z biesiadników. Po raz kolejny spotkaliśmy się też z sytuacją gdy kelnerka pytając czy smakowało, nie była przygotowana na słowa krytyki (bardzo delikatnej). Do obsługi wliczam też kucharzy, wspomnę więc w tym akapicie, że za pierwszym razem, mimo że w chwili zamawiania byliśmy jedynymi klientami, bardzo długo przyszło czekać nam na dania (prawie 45 min). Dziwi to tym bardziej, gdy wspomnę, że za drugim razem na zamówienie czekaliśmy niecałe 20 minut, skąd więc takie różnice w czasie? Do tego dochodzi jeszcze brak koncesji na alkohol (ponoć ma być). Na chwilę obecną na burgera przyjdzie nam jednak poczekać co najwyżej przy szklance coli... A przecież podczas otwarcia nie było problemów z kupnem piwa...
      A dania główne? Za pierwszym razem wybrałem Classic Burgera z małymi frytkami. Do frytek nie mam większych zastrzeżeń (były naprawdę dobre), do burgera już tak. Classic, choć apetycznie wygląda, nie jest zbyt duży. Jeżeli jesteście głodni a nie bierzecie frytek, decydujcie się na Byk Burgera lub chociaż Bekon Burgera. Mięso bardzo przeciętne, praktycznie bez smaku, wysmażone chyba zbyt szybko na dużym ogniu. Kotlet spieczony z zewnątrz w środku był niedosmażony. Poza tym brakowało mu wyrazistości, wołowina nie była praktycznie w ogóle przyprawiona. Sytuację mógłby jeszcze uratować jakiś dobry sos, ten jednak był równie mdły co mięso...Warzywa świeże i chrupiące. Bułka niestety kupna... Para która przyszła do lokalu po nas oddała swoje burgery do kuchni (nie wiem jednak z jakiego powodu).
      Podczas drugiej wizyty zdecydowałem się na większego i droższego Bekon Burgera. Tym razem zostałem zapytany o poziom wysmażenia a mięso zostało poddane prawidłowej obróbce termicznej ;) nadal jednak nie wyróżniało się pod względem smaku. Sytuację ratował wyłącznie chrupiący, smakowity bekon i ładnie usadzone jajko (choć osobiście preferuję bardziej ścięte żółtko). Może przydałoby się zaoferować klientowi sosy do burgerów do wyboru, na pewno ubarwiłyby one smak wołowiny.
      Podsumowując, Byk Burger nie zrobił na nas najlepszego wrażenia. Teoretycznie nie jest źle, dużo jednak jeszcze brakuje do przyzwoitego poziomu. Jeżeli nic się nie zmieni w zakresie koncesji na alkohol, obsługi i co najważniejsze smaku burgerów to lokal nadal będzie się cieszyć znikomą frekwencją. Na chwilę obecną, polecam wybrać się więc na burgery do American Bulla, lub wyczekiwać na otwarcie na Piotrkowskiej 85 Jerry's Burger, który poza burgerami i stekami ma też serwować puszyste amerykańskie naleśniki, shake'i i kawę parzoną w dzbankach. Normalnie, jak na filmach :)

POLUB NAS RÓWNIEŻ NA FACEBOOK'U: Food Fetish po łódzku

Nie posiadam praw autorskich do zamieszczonego logo lokalu. Pochodzi ono ze strony Byk Burger

2 komentarze:

  1. Zgadzam się z opinią- bardzo kiepskie miejsce, smakiem i poziomem obsługi dorównujące budce z hamburgerami na byle jakim rogu.
    W lokalu niezbyt dobrze działa wentylacja, było siwo od dymu, pachniało (?) grilowanym mięsem oraz octem winnym.
    Poza kolegami kucharza, ubranymi w wygodne sportowe ubrania, buty i obowiązkowo białe skarpetki, pusto. Czuliśmy się jak intruzi.
    Ja wybrałam tańszą wersję burgera (bez frytek oraz surówki), lecz kelnerka zapewniła mnie, że wielkość kanapki będzie taka sama. Niestety okazało się, że kanapka jest wielkości niewielkiej kajzerki :)
    Każdy z nas zamówił inny stopień wysmażenia mięsa, a każdy dostał zwęglony kawałek czegoś smakującego jedynie niedomytym rusztem. Czy to była w ogóle wołowina?
    Porażka!
    Burgery nie mają prawie żadnych dodatków- ani pomidora, ani pikli, ani cebuli, sosu również nie zauważyłam. Jedynie sucha, okropna bułka z marketu. Także o smaku brudnego rusztu.
    Przez kolejne półtorej godziny kelnerka ani razu nie spytała nas, czy czegoś nie potrzebujemy.
    Reasumując- bardzo kiepskie jedzenie, bardzo wysokie ceny i nieprzyjemna atmosfera.
    Teraz już wiem, czemu w Byk Burgerze jest pusto.
    Zdecydowanie nie polecam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam burgery, a te w amerykańskiej wersji smakują najlepiej. Podstawą jest oczywiście dobre mięso wołowe.

    OdpowiedzUsuń