Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kawiarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kawiarnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

Herbaciarnia Klimaty - słodka eskapada do Aleksandrowa Łódzkiego

       Dziś wyjątkowo zabierzemy Was do Aleksandrowa – Food Fetish po łódzku bowiem nie tylko Łodzią stoi ale i jej najbliższą okolicą, tym bardziej, jeżeli okolica ta ma "Łódzki" przydomek ;) To małe, spokojne miasto od kilku lat bardzo intensywnie się rozwija, przybywa w nim również miejsc, w których można smacznie zjeść lub po prostu posiedzieć przy piwku czy kawie. Jednym z takich miejsc jest Herbaciarnia Klimaty – lokal, który odwiedziłem nie raz.
       Klimaty mieszczą się niedaleko ścisłego centrum miasta, przy ulicy Warszawskiej 28. Za budynkiem znajduje się niewielki parking dla samochodów a nieopodal wejścia, w sezonie letnim wystawiany jest mały, oryginalnie zaaranżowany ogródek. Jednak o prawdziwym charakterze lokalu świadczą dopiero jego wnętrza. Tu pomyślano o najmniejszych nawet detalach. Od wejścia wita nas namalowany na jednej ze ścian motyw przedstawiający dawne centrum Aleksandrowa Łódzkiego, w głównej sali dominuje cegła upiększona obrazami i zdjęciami z odbywających często w lokalu wernisaży, na podłogę trafiły zaś prawdziwe deski. W sali znalazło się również miejsce na kominek, patefon i pianino. Część barowa prezentuje się równie ciekawie. Tu dominują motywy podróżnicze – sufit upiększają worki po kawie z najróżniejszych zakątków globu, na ścianach wiszą stare zdjęcia i ryciny, strzelby a nawet głowa strusia :) Najmniejsza sala, pokryta starymi, przypalanymi mapami kryje zaś stół bilardowy. Odzwierciedlająca nazwę lokalu aranżacja wnętrz zasługuje na naprawdę dużego plusa, jest ciepła i przytulna – takiego wystroju może Klimatom pozazdrościć niejeden lokal w Łodzi.
       A sami łodzianie pozazdrościć mogą niskich cen. Czas bowiem zerknąć w ofertę. Królują oczywiście kawy i herbaty w cenach od 6zł wzwyż. Oferta jest bogata a kompozycje ciekawe – z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zadowolić można się jednak i czymś mocniejszym: za piwo przyjdzie nam zapłacić od 6zł wzwyż (są także piwa regionalne). W ofercie jest również wino czy grzańce, a na specjalne życzenie kelnerki przygotują Wam ciekawe drinki. Jeszcze do niedawna Klimaty nie były miejscem dla głodomorów. Poza paroma wyśmienitymi deserami oferowały jedynie tosty w kilku wariantach w cenie 5zł. Na szczęście w ostatnich tygodniach wprowadzono do oferty naleśniki, zarówno wytrawne jak i te na słodko – w cenie 10zł, bez względu na wersję. Wybrać możemy chociażby naleśniki z serem pleśniowym, rukolą i pomidorami, z brokułami, fetą i migdałami, czy słodkie naleśniki z Nutellą, mascarpone i herbatnikami.
       Porcje naleśnikowe są uczciwych rozmiarów, rozczarowuje jednak nieco samo ciasto. Choć cienkie i ładnie wysmażone, za pierwszym razem nie było w ogóle osolone i zbyt gumowate – za drugim razem elastyczność była ok, choć nadal bez soli – bez względu na to jaką wersję naleśnika zamówiłem. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie nieosolone ciasto to ciasto bez smaku. Na domiar złego do naleśników z orzechami, serem pleśniowym i żurawiną zaserwowano mi ketchup...
       Pozostaje mieć nadzieję, że w kwestii naleśników coś się zmieni, poziom pozostałych dań, czyli głównie deserów stoi bowiem na wysokim poziomie. Specjałem lokalu jest według mnie szarlotka z lodami – ciepła, podawana na kruchym cieście, z dodatkiem dobrej bitej śmietany i dwiema gałkami lodów, powinna zadowolić nawet najwybredniejsze podniebienia. Polecić mogę również deser o tajemniczej nazwie waniliowe ciepło-zimno, czy brzoskwiniową pokusę, czyli brzoskwinie z syropu zatopione w bitej śmietanie, z dodatkiem bezy.
       Na oddzielną pochwałę zasługuje personel – dziewczyny są miłe, sympatyczne i zawsze uśmiechnięte, jednocześnie liczyć możemy na dość sprawną i szybką obsługę. Z drugiej strony nie dziwi to jakoś bardzo. Mimo wielu pochwał, w lokalu często jest bowiem pusto. Nieco mnie to zastanawia. W Klimatach bywa co prawda niekiedy zimno (szczególnie jesienią i zimą), nie zawsze możemy liczyć na wszystkie pozycje z karty, a naleśnikom nieco jeszcze brakuje do poziomu Manekina czy chociażby Pozytyvki. Lokal jednakże ma potencjał i bardzo wiele do zaoferowania. Ceny są przystępne, większość herbat, kaw i deserów jest smaczna, a dodatkowym atutem jest fajna obsługa, możliwość zagrania w bilard, czy liczne wydarzenia kulturalne, takie jak koncerty czy wernisaże prac malarskich i fotografii. Nie można też zapominać o świetnym wystroju. Jestem pewien, że w centrum Łodzi taki lokal pękałby w szwach.
       Tymczasem, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić łodzian do Aleksandrowa, by osobiście przekonali się, że Klimaty to miejsce, w którym można miło i smacznie spędzić niejeden wieczór :)

POLUB NAS NA FACEBOOK'U: FOOD FETISH PO ŁÓDZKU

czwartek, 24 października 2013

Daleko Blisko Łódź - nowa kawiarnia na Off Piotrkowskiej, która poszerzy Wasze horyzonty!

      Ledwo co na Off Piotrkowskiej otworzył się długo wyczekiwany MITMI restobar (który niedługo odwiedzimy), a już w ten weekend kolejny lokal (i to po sąsiedzku) przyjmie w swe progi pierwszych klientów. Mowa tu o podróżniczej pubo-kawiarni Daleko Blisko, która inaugurację swojej działalności uświetni rozpoczynającym się w piątek trzydniowym festiwalem podróżniczym! Ale o tym za chwilę. Na początek może nieco więcej o samym lokalu, który mieliśmy przyjemność odwiedzić kilka dni temu podczas kameralnego spotkania z właścicielkami kawiarni - przesympatyczną Olgą i Anią i ich najbliższymi znajomymi.
      Wnętrza utrzymane są w eklektycznym stylu łączącym typowe dla Off Piotrkowskiej pofabryczne przestrzenie (ponoć wcześniej mieścił się tutaj warsztat samochodowy i garaże) z klimatami odległych krajów i motywami podróżniczymi. Nie mogło zabraknąć więc ściany z litej cegły w której osadzono obszerne okna, wpuszczające za dnia naturalne światło. Znalazł się również przytulny kącik z wygodną kanapą, stylowym fotelem i obowiązkowym globusem. Pozostałe ściany bielone (podobnie jak w Tari Bari czy Drukarni) czekają jeszcze na zagospodarowanie. Dobre wrażenie (szczególnie po zapaleniu światła w toalecie) robi gliniana (sic!) ściana z osadzonymi weń kolorowymi butelkami. Efekt jest czarujący. Do knajpki wejść można będzie zarówno od strony placu Off Piotrkowskiej jak i od wyremontowanej niedawno ulicy Roosevelta. We wtorek widać było, że lokalowi potrzebne są jeszcze ostatnie poprawki i dodanie kilku elementów, które na pewno uczynią to miejsce jeszcze bardziej barwnym. Mamy nadzieję, że właściciele zdążą z upgrade'ami do weekendowego festiwalu. Trzymamy kciuki!
       Podczas spotkania mieliśmy również okazję spróbować niektórych smakołyków z przyszłego menu. Największe wrażenie zrobił na nas wyśmienity sernik Nelly Rubinstein i ciasto marchewkowe. Poza tym skosztować można było egzotycznych dipów (hummus, tahini czy rewelacyjnego guacamole) serwowanych z krakersami, marchewką, selerem czy tacos do wyboru! A na tym nie koniec, w Daleko Blisko będzie można bowiem również skosztować gofrów, kanapek panini jak i wyśmienitych kaw doskonałej mieszanki arabika, czy kawy z wietnamskich kawiarek. Również w temacie herbaty nie poprzestano na klasykach, zamówić będzie można typową słodką herbatę marokańską z miętą czy na przykład herbatę wędzoną, której wręcz nie możemy się doczekać. Ale, ale, znalazło się również miejsce na alkohole, zarówno te słabsze jak i mocniejsze, zarówno rodzime, regionalne jak i bardziej odległe. Osobiście najbardziej ucieszyła nas obecność w menu wyśmienitych piw belgijskich.
      Nad wszystkim czuwać zaś będzie miła, fachowa i kreatywna obsługa, a krótka rozmowa z inicjatorkami całego przedsięwzięcia i właścicielkami lokalu – Olgą i Anią uświadczyły nas w przekonaniu, że lokal został oddany w dobre ręce. Dziewczyny tryskają bowiem pomysłami i pozytywną energią!
      Daleko Blisko z założenia ma być nie tylko kawiarnią serwującą mustbe każdego lokalu z tej branży, lecz również (a może przede wszystkim) miejscem spotkań dla wszystkich ciekawych świata i kochających podróże ludzi. Jak dowiadujemy się z oficjalnej strony kawiarni: "filozofia łączenia tego co lokalne i globalne ma być myślą przewodnią w doborze muzyki, menu, programu imprez oraz wystroju". Słowa te niewątpliwie znajdują odzwierciedlenie w samej nazwie lokalu jak i najbliższym evencie organizowanym w ramach oficjalnego otwarcia Daleko Blisko. Wystarczy spojrzeć w program festiwalu by szybko odkryć jak tematycznie zróżnicowanych prelekcji przyjdzie nam wysłuchać. W najbliższy weekend Daleko zabierze nas bowiem w okolice Uralu Subpolarnego, Pakistanu czy dzikiej Syberii, Blisko zaś pozwoli lepiej poznać zamki województwa łódzkiego, fabrykę Ramisha, czy samą Off Piotrkowską. Zapowiada się więc bardzo interesujące zakończenie tygodnia w gronie ciekawych ludzi i smaków! Wpadnijcie i przekonajcie się sami!
Polub nas na facebooku: Food Fetish po łódzku

wtorek, 15 października 2013

B jak babeczki, czyli co ma do zaoferowania łódzka Babkarnia?

      Kto z Was nie lubi słodkich babeczek ręka do góry! Tak też myślałem :) Wczoraj załatwiając sprawunki na mieście, znalazłem chwilę by wstąpić do łódzkiej Babkarni Cupcakes & Coffee. Lokal mieści się w ścisłym centrum miasta pod adresem Struga 2, czyli przy samym skrzyżowaniu z ulicą Piotrkowską (okolice numeru 92). Babkarnia już z daleka zachęca do odwiedzin przyciągając wzrok kolorowym szyldem i dużą szklaną witryną, za którą kryją się pastelowe wnętrza.
      A dokładniej to wnętrze – lokal jest bowiem niewielki, w środku znalazło się miejsce na szklaną ladę i jeden duży stolik, przy którym zmieści się maksymalnie około 8 osób. To jednak w niczym nie przeszkadza, większość klientów bierze bowiem babeczki i muffinki na wynos. Ja jednak pozwoliłem sobie na chwilę wytchnienia, zamówiłem babeczki, herbatę i zasiadłem przy wysokim drewnianym blacie.
      Wystrój utrzymany jest w pastelowych barwach i niektórym kojarzyć się może z domem dla lalek. Na ścianach dostrzeżemy zresztą różne ozdoby i bibeloty podkreślające bajkowy klimat cukierni. Znalazły się więc misie, kubeczki, małe drewniane szafeczki i słoiczki z kolorowymi cukierkami. Wzrok klienta najbardziej przyciągają jednak wyroby, które kupić można w lokalu, czyli tytułowe babeczki i muffinki. Te zaś wyglądają przecudnie i aż ciężko się oprzeć by nie spróbować ich wszystkich za jednym razem :)
      A jeżeli nie możecie zamówić wszystkich naraz, to z chęcią i uśmiechem opowie Wam o nich współwłaściciel cukierni stojący za ladą. Obsługa jest bardzo sympatyczna, pomocna i uczynna. Widać, że babeczki i prowadzenie cukierni to ich pasja. Ja zdecydowałem się na babeczkę gruszkową i orzechową + herbata waniliowa. Dodać muszę, że babeczka w zestawie wychodzi taniej niż osobno. Zestawy z kawą lub herbatą kosztują odpowiednio 9 i 8zł, podczas gdy sama babeczka kosztuje 6zł, muffinki są nieco tańsze.
      Tu warto wspomnieć czym w ogóle różni się muffinka od babeczki, a co nie dla każdego może być oczywiste. Otóż muffinki są nieco cięższe od babeczek, ich ciasto ma nieco inną, grudkowatą strukturę, na ogół dodaje się też do niego oleju. Muffinki sprawdzają się zarówno w wersji na słodko jak i na słono. Babeczki zaś w przeważającej mierze występują na słodko i świetnie komponują się z różnymi kremami (czego przykładem są właśnie te podawane w Babkarni). Ciasto na babeczki jest lżejsze, delikatniejsze i bardziej puszyste, a w jego bazie często znajduje się masło.
      Pomijając babeczki których skosztowałem, do wyboru jest zawsze kilka innych. Poza tym wyroby zmieniają się w zależności od pór roku i dnia. Najlepiej sprawdzać na bieżąco funpage Babkarni na Facebooku, by dowiedzieć się, którego dnia przyjdzie nam na przykład skosztować babeczek jabłkowo-śliwkowych, czekoladowych, Krówkimakówki, albo takiej muffinki z pieczarkami, papryką i koperkiem :)
     A moje babeczki były równie smaczne co i ładne. Kremy bardzo wyraziste w smaku (szczególnie orzechowy), po prostu rozpływały się w ustach. Aż boję się pomyśleć ile to wszystko miało kalorii, bo słodkości było w tym niewątpliwie co niemiara :) Można byłoby taki krem sprzedawać w tubkach – sukces gwarantowany! Samo ciasto babeczek delikatne, puszyste i kruche, w środku kryło dodatkową niespodziankę :) Osobiście wolałbym żeby ciasta były nieco bardziej nasączone (najlepiej delikatną cytrynówką), ale to już moje osobiste preferencje i nie każdy musi je podzielać :)
    Muszę przyznać, że Babkarnia Cupcakes & Coffee zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Wydawać mogłoby się, że babeczki i muffinki to frajda głównie dla dziewczyn, ale w głębi serca wiemy, że nikt nie przejdzie wobec nich obojętnie. Ja do Babkarni na pewno wpadnę jeszcze nie raz, bo choć lokal jest niewielkie, to mam w nim jeszcze wiele do spróbowania :)

POLUB NAS RÓWNIEŻ NA FACEBOOK'U: Food Fetish po łódzku

Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć i tekstów bez zgody autora zabronione! Jednocześnie informuję, że nie posiadam praw autorskich do logo lokalu, pochodzi ono z oficjalnej strony restauracji:https://www.facebook.com/pages/Babkarnia/312205075554133

sobota, 23 lutego 2013

Zaraz Wracam Bistro Łódź - tarta grzechu warta!


            Jeżeli zawsze szukałeś lokalu w ścisłym centrum Łodzi, który serwowałby wyśmienite, nietuzinkowe dania w przystępnych cenach, będąc jednocześnie miejscem przytulnym, cechującym się niepowtarzalnym klimatem i atmosferą, to nie musisz dalej szukać! Bistro Zaraz Wracam spełni wszystkie Twoje oczekiwania, a nazwa lokalu jest jak najbardziej trafna. Jestem bowiem pewien, że na Piotrkowską 101, gdzie mieści się knajpka, wrócisz nie raz! Po trzech wizytach napiszę jednak coś więcej.
            Bistro, choć mieście się w podwórzu, w sezonie letnim wita klienta niewielkim, jednakże uroczym ogródkiem. Wewnątrz jest jeszcze lepiej - przytulnie, nastrojowo i schludnie. To idealne miejsce na odpoczynek od miejskiego zgiełku. Po prawo od wejścia znajduje się wspaniale urządzony bar z licznymi buteleczkami, słoiczkami, filiżankami i talerzykami z ciasteczkami. Uwagę przyciąga też duża tablica w wypisanym kolorowymi kredami menu i przykryta kloszem patera z bajecznymi wypiekami. Zasiąść przyjdzie nam zaś na różnej maści krzesłach z poduszeczkami przy kwadratowych lub okrągłych, postarzanych stolikach. Znalazło się nawet miejsce na pianino i artystyczną grafikę na głównej ścianie. Całość lokalu utrzymana jest w odcieniach brązu i czerni, z dodatkiem czerwieni, co w połączeniu z ciepłym, żółtym oświetleniem czyni ten lokal jednym z najbardziej przytulnych miejsc w Łodzi, szczególnie w zimowe wieczory w sezonie świątecznym, gdy całość dopełnia piękna świąteczna dekoracja i spokojna muzyka.


            Jak na bistro przystało, dania zamawiamy przy barze, po ich odbiór nie musimy się jednak już fatygować, miła i fachowa obsługa przyniesie je bowiem do stolika. A jak prezentuje się menu? Doskonale! Niech nikogo nie zmyli słowo bistro w nazwie, w Zaraz Wracam nie uświadczymy bowiem oklepanego mielonego i pomidorówki, a dużo ciekawsze dla podniebienia pozycje. Znajdzie się między innymi warzywna zupa z soczewicy, zupa szpinakowa z parmezanem, gulasz czy żeberka w sosie korzennym. Część dań zmienia się w zależności od sezonu. Bogata jest oferta sałatek, jednakże specjalnością lokalu są tarty. Jeżeli jesteś ich fanem (a nawet jeżeli nie), koniecznie odwiedź Zaraz Wracam! To z pewnością najlepszy lokal oferujący te dania w mieście.
            Polecę w pierwszej kolejności to co sam jadłem, czyli tarte z konfiturą cebulową, grillowanym kurczakiem i gorgonzolą, tartę z chorizo, pieczoną papryką i czerwoną cebulą czy tartę z grillowanym bakłażanem, pastą z suszonych pomidorów i taleggio. Każda porcja podawana jest na liściach sałaty lodowej polanej kapitalnym sosem miodowo-musztardowym. Ciasto jest kruche a farsz zawsze smaczny i pięknie skomponowany, wszystko łączy się bowiem w rewelacyjną całość! Na dodatek, choć porcje nie wydają się ogromne, zawsze w pełni zaspokajają mój apetyt! Poza tartami na słono, kuszą również te na słodko, jak i wszystkie inne desery.


           Dajmy na przykład, taka tarta orzechowo-śliwkowa, czy sernik z białą czekoladą i suszoną żurawiną...niebo w gębie! Od siebie polecę również rozgrzewającą czekoladę z chilli i liczne piwa regionalne. Tak, Zaraz Wracam też je bowiem serwuje. Na dodatek wybór jest szeroki i nie kończy się na znanych już piwach cytrynowych czy grejpfrutowych, a na piwie Orkiszowym z Czosnkiem czy Magnusie o smaku Cappuccino i czekolady. Czego chcieć więcej?
            Otóż to, lokal praktycznie spełnia wszystkie moje oczekiwania. Do ładnego, przytulnego wystroju, sympatycznej obsługi i pysznych dań, dochodzi bowiem również krótki czas oczekiwania na zamówienie i niewygórowane ceny. Tarty w Zaraz Wracam, choć warte są każdych pieniędzy, kosztują 15zł, nieco tańsze są sałatki, za napoje i desery również nie przyjdzie zapłacić zbyt wygórowanej kwoty (piwko od piątaka wzwyż). I o to właśnie chodzi!
Lokal jest idealnym przykładem na to, że na kulinarnej mapie Łodzi znajdzie się miejsce, do którego nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Miejsce w którym każdy zje i poczuje się jak u siebie w domu i do którego zaraz będzie chciał wracać. Za to należą się właścicielom i obsłudze najwyższe słowa uznania i duże brawa!


POLUB NAS RÓWNIEŻ NA FACEBOOK'U: Food Fetish po łódzku

Nie posiadam praw autorskich do zamieszczonego logo jak i zdjęć lokalu i potraw. Pochodzą one z oficjalnej strony restauracji. Więcej na:
Oficjalna strona na Facebook'u i http://www.zarazwracambistro.pl/

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Vinda Łódź - kawiarnia z charakterem

Vinda to stosunkowo nowa, łódzka klubo-kawiarnia. Choć działa raptem od dwóch miesięcy i została dość odważnie zlokalizowana, to już zyskała wielu fanów i stałych klientów. Lokal nie jest położony bowiem w ścisłym centrum miasta a przy ulicy Zgierskiej 69, na dole charakterystycznego pawilonu ABC. Dojechać można bez problemu tramwajem linii 4,11,16 lub 46, na właścicieli samochodów czeka zaś obszerny parking, który wieczorem na ogół jest pusty, nie będzie więc problemu z zostawieniem auta.
Wnętrza prezentują się rewelacyjnie. Urządzono je z dużym smakiem, na modłę tak popularnych ostatnio loftów. Za projekt odpowiadała Agnieszka i Paweł Pawełoszek z AR Design. Ceglane ściany z dużymi, wpuszczającymi promienie słońca oknami, nowoczesny bar, imitacja wylewki betonowej na podłodze, wygodne i stylowe meble, ciepłe oświetlenie, olbrzymia, ciekawa fototapeta na jednej ze ścian – to nie jedyne atuty lokalu. Wrażenie robi też zaadaptowana na potrzeby kawiarni winda towarowa, która stała się integralną częścią miejsca, stanowiąc przytulny, intymny kącik dla ceniącego sobie prywatność klienta. Dopełnieniem wysublimowanego stylu są takie detale jak minimalistyczne wieszaki na ubrania, designerskie lampy nad barem, czy frapujące włączniki światła w schludnej toalecie. Brawo!
Menu, jak na kawiarnię, jest dość obszerne. Poza caffe w licznych odmianach, herbatą i zimnymi napojami, oferuje też piwa i wina, a także dania na mniejszy i większy głód. Zamówić możemy nie tylko zupę dnia czy nieśmiertelne tosty. W karcie znalazły się bowiem różne sałatki i naleśniki, zarówno wytrawne, jak i podawane na słodko, robione na mące pszennej lub gryczanej do wyboru (za wersję FIT przyjdzie nam jednak dopłacić). Ceny, jak na takie miejsce, umiarkowane – nam za dwa naleśniki na słodko i dwie herbaty przyszło zapłacić 32zł (fajnie podany rachunek). Nieco tańsze mogłyby być piwa, pamiętajmy, że nie jest to przecież lokal w ścisłym centrum Łodzi.
Na zamówienia nie przyjdzie długo czekać. Nasze naleśniki były na stoliku po około 10 minutach. Choć Vinda nie jest typową naleśnikarnią, to śmiało może konkurować z Pozytywką czy Manekinem pod względem zarówno przyrządzenia, formy podania jak i samego smaku dań (choć naleśniki cą nieco mniejsze) Ja zdecydowałem się na wersję z twarożkiem waniliowym, brzoskwiniami i sosem karmelowym, koleżanka na naleśniki z kremem czekoladowym, bananami, bitą śmietaną i gałką lodów. Nasze kubki smakowe nie miały zastrzeżeń, wszystko było bardzo dobre, a forma podania, szczególnie naleśnika koleżanki, zasługuje na największe uznanie i brawa.
Vinda, to bez wątpienia ciekawe i warte odwiedzenia miejsce. Największą zaletą kawiarni jest jej nietuzinkowy wystrój i bogate, jak na ten typ lokalu menu. To idealna miejscówka na szybki, lekki lunch, spotkanie we dwoje, czy większy towarzyski meeting (np. urodziny). Jeżeli lubicie takie lokale jak Ms Cafe, Mebloteka Yellow, czy Owoce i Warzywa – Vinda na pewno przypadnie Wam do gustu, zresztą, nie tylko Wam. Polecam każdemu!

Edit z 10.02.2013 - w menu Vindy pojawiły się nowe pozycje, od dzisiaj uraczeni możemy być także makaronami, polędwiczkami wieprzowymi czy łososiem, znalazła się nawet tarta :) Ceny nowości umiarkowane, choć niektóre dania mogłyby być ciutkę tańsze.

POLUB NAS RÓWNIEŻ NA FACEBOOK'U: Food Fetish po łódzku

Nie posiadam praw autorskich do zamieszczonych zdjęć lokalu i logo. Pochodzą one z oficjalnej strony internetowej lokalu. Więcej na www.vinda.pl