Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naleśnikarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naleśnikarnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

Herbaciarnia Klimaty - słodka eskapada do Aleksandrowa Łódzkiego

       Dziś wyjątkowo zabierzemy Was do Aleksandrowa – Food Fetish po łódzku bowiem nie tylko Łodzią stoi ale i jej najbliższą okolicą, tym bardziej, jeżeli okolica ta ma "Łódzki" przydomek ;) To małe, spokojne miasto od kilku lat bardzo intensywnie się rozwija, przybywa w nim również miejsc, w których można smacznie zjeść lub po prostu posiedzieć przy piwku czy kawie. Jednym z takich miejsc jest Herbaciarnia Klimaty – lokal, który odwiedziłem nie raz.
       Klimaty mieszczą się niedaleko ścisłego centrum miasta, przy ulicy Warszawskiej 28. Za budynkiem znajduje się niewielki parking dla samochodów a nieopodal wejścia, w sezonie letnim wystawiany jest mały, oryginalnie zaaranżowany ogródek. Jednak o prawdziwym charakterze lokalu świadczą dopiero jego wnętrza. Tu pomyślano o najmniejszych nawet detalach. Od wejścia wita nas namalowany na jednej ze ścian motyw przedstawiający dawne centrum Aleksandrowa Łódzkiego, w głównej sali dominuje cegła upiększona obrazami i zdjęciami z odbywających często w lokalu wernisaży, na podłogę trafiły zaś prawdziwe deski. W sali znalazło się również miejsce na kominek, patefon i pianino. Część barowa prezentuje się równie ciekawie. Tu dominują motywy podróżnicze – sufit upiększają worki po kawie z najróżniejszych zakątków globu, na ścianach wiszą stare zdjęcia i ryciny, strzelby a nawet głowa strusia :) Najmniejsza sala, pokryta starymi, przypalanymi mapami kryje zaś stół bilardowy. Odzwierciedlająca nazwę lokalu aranżacja wnętrz zasługuje na naprawdę dużego plusa, jest ciepła i przytulna – takiego wystroju może Klimatom pozazdrościć niejeden lokal w Łodzi.
       A sami łodzianie pozazdrościć mogą niskich cen. Czas bowiem zerknąć w ofertę. Królują oczywiście kawy i herbaty w cenach od 6zł wzwyż. Oferta jest bogata a kompozycje ciekawe – z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zadowolić można się jednak i czymś mocniejszym: za piwo przyjdzie nam zapłacić od 6zł wzwyż (są także piwa regionalne). W ofercie jest również wino czy grzańce, a na specjalne życzenie kelnerki przygotują Wam ciekawe drinki. Jeszcze do niedawna Klimaty nie były miejscem dla głodomorów. Poza paroma wyśmienitymi deserami oferowały jedynie tosty w kilku wariantach w cenie 5zł. Na szczęście w ostatnich tygodniach wprowadzono do oferty naleśniki, zarówno wytrawne jak i te na słodko – w cenie 10zł, bez względu na wersję. Wybrać możemy chociażby naleśniki z serem pleśniowym, rukolą i pomidorami, z brokułami, fetą i migdałami, czy słodkie naleśniki z Nutellą, mascarpone i herbatnikami.
       Porcje naleśnikowe są uczciwych rozmiarów, rozczarowuje jednak nieco samo ciasto. Choć cienkie i ładnie wysmażone, za pierwszym razem nie było w ogóle osolone i zbyt gumowate – za drugim razem elastyczność była ok, choć nadal bez soli – bez względu na to jaką wersję naleśnika zamówiłem. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie nieosolone ciasto to ciasto bez smaku. Na domiar złego do naleśników z orzechami, serem pleśniowym i żurawiną zaserwowano mi ketchup...
       Pozostaje mieć nadzieję, że w kwestii naleśników coś się zmieni, poziom pozostałych dań, czyli głównie deserów stoi bowiem na wysokim poziomie. Specjałem lokalu jest według mnie szarlotka z lodami – ciepła, podawana na kruchym cieście, z dodatkiem dobrej bitej śmietany i dwiema gałkami lodów, powinna zadowolić nawet najwybredniejsze podniebienia. Polecić mogę również deser o tajemniczej nazwie waniliowe ciepło-zimno, czy brzoskwiniową pokusę, czyli brzoskwinie z syropu zatopione w bitej śmietanie, z dodatkiem bezy.
       Na oddzielną pochwałę zasługuje personel – dziewczyny są miłe, sympatyczne i zawsze uśmiechnięte, jednocześnie liczyć możemy na dość sprawną i szybką obsługę. Z drugiej strony nie dziwi to jakoś bardzo. Mimo wielu pochwał, w lokalu często jest bowiem pusto. Nieco mnie to zastanawia. W Klimatach bywa co prawda niekiedy zimno (szczególnie jesienią i zimą), nie zawsze możemy liczyć na wszystkie pozycje z karty, a naleśnikom nieco jeszcze brakuje do poziomu Manekina czy chociażby Pozytyvki. Lokal jednakże ma potencjał i bardzo wiele do zaoferowania. Ceny są przystępne, większość herbat, kaw i deserów jest smaczna, a dodatkowym atutem jest fajna obsługa, możliwość zagrania w bilard, czy liczne wydarzenia kulturalne, takie jak koncerty czy wernisaże prac malarskich i fotografii. Nie można też zapominać o świetnym wystroju. Jestem pewien, że w centrum Łodzi taki lokal pękałby w szwach.
       Tymczasem, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić łodzian do Aleksandrowa, by osobiście przekonali się, że Klimaty to miejsce, w którym można miło i smacznie spędzić niejeden wieczór :)

POLUB NAS NA FACEBOOK'U: FOOD FETISH PO ŁÓDZKU

środa, 30 stycznia 2013

Pozytyvka Łódź - pozytywka, negatywka?


Usytuowana w ścisłym centrum miasta Łodzi jak i samej ulicy Piotrkowskiej, naleśnikarnia Pozytyvka jest bezpośrednią konkurencją dla znajdującego się nieopodal, dobrze znanego i lubianego przez łodziaków Manekina. Czy mieszczący się na parterze reprezentacyjnego Grand Hotelu lokal ma szansę powalczyć o pierwsze miejsce lub chociaż pozycję w czołówce łódzkich naleśnikarnio-pierogarni? Po trzech wizytach postaram się odpowiedzieć na to pytanie.
Za każdym razem, od wejścia witały mnie miłe i sympatyczne, choć nieco nadpobudliwe kelnerki, pragnące niemalże po sekundzie od przekroczenia progu lokalu pokierować mnie do stolika. Gdy już przyszło zając mi miejsce, nadszedł czas na przyjrzenie się wystrojowi. Ten jest estetyczny, stonowany i bardzo poprawny. W gruncie rzeczy nie wyróżnia się ani negatywnie, ani pozytywnie. Na ścianach duże fototapety z czarno-białymi zdjęciami z lat 50-60 w Stanach, na sufitach obszerne, dające przyjemne światło lampy i fajnie rozpięte płaszczyzny pokryte stronami gazet. Poza tym, w lokalu dominują beże i brązy. Wyróżnia się jeszcze otwarta kuchnia z dużym, fajnym logo Pozytyvka.


Zastanawiam się czy „v” zamiast „w” w nazwie to zwykłe widzimisię właściciela, czy też zabieg celowy, mający na przykład zwrócić większą uwagę obcokrajowców na lokal. Chyba jednak nie, o czym przekonałem się podczas jednej z wizyt z moim znajomym z Turcji. Wydawało mi się, że lokal mieszczący się na parterze jednego z najbardziej znanych hoteli w mieście będzie miał w swoim posiadaniu angielskie menu, nadzieje okazały się jednak płonne – menu tylko po polsku...
A co w menu? – po pierwsze spory bałagan. Ciężko się tutaj połapać i szybko odnaleźć to, na co akurat mięlibyśmy ochotę, szczególnie że oferta jest obszerna, w moim odczuciu, zbyt obszerna. Znajdziemy oczywiście naleśniki na słodko i słono i pierogi, lecz także przystawki, przekąski, zupy, sałatki, uszka, spaghetti, desery, napoje ciepłe, zimne i alkoholowe. Widać, że Pozytyvka chciała zaprezentować nieco odbiegające od Manekinowego menu, jest ono z pewnością bogatsze (chociażby o pierogi), ale czy oferowane dania stoją na podobnym poziomie? Przekonajmy się!


Na pierwszy ogień poszła zupa cebulowa – podana po jakiś 10 minutach, była świetna! Wyrazista w smaku, rozgrzewająca, z dużą ilością sera i grzankami, a na dodatek pięknie zaserwowana. Płynnym serem polano bowiem brzegi miseczki - po zastygnięciu wyglądało to bardzo ciekawie i apetycznie. Kolejna wizyta to naleśniki z kurczakiem, pieczarkami, ananasem i warzywami. Porcja nieco mniejsza niż u konkurencji, niestety również mniej smaczna. Było co najwyżej poprawnie, ciasto od naleśników dobre, niegumiaste, ale całość nie miała zbyt wyraźnego smaku i była sucha, sprawę ratował jedynie sos. Ostatnia wizyta upłynęła pod hasłem pierogów. Klasycznie, zdecydowałem się na wersję z mięsem, jednakże z pieca. Tym razem też bez większych rewelacji, pierogi stosunkowo duże i ładnie wypieczone, jednakże mało ciekawe w smaku, poza tym ciasto trochę za grube, przez co bardziej wyszły z tego kruche ciastka z małą ilością farszu niż apetyczne pierogi – radzę więc wybierać wersję z wody lub z innego lokalu.


Ceny w Pozytyvce są przystępne, za danie z napojem wydamy około 20zł, ciężko więc narzekać. Nie mam również zastrzeżeń do obsługi, w moim przypadku zawsze była ona dość sprawna, a na dania nie czekałem zbyt długo, choć dziwić mogło obsługiwanie danego stolika przez dwie czy trzy kelnerki.
Podsumowując, Pozytyvka przegrywa w moim odczuciu z Manekinem, który w podobnych cenach, jednak dużo ciekawszym entourage’u serwuje smaczniejsze dania. Jeżeli macie ochotę na szybki, dobry lunch, kierujcie się najpierw na Struga. Dopiero gdy nie będzie tam miejsca, a wasz brzuch panicznie błagać będzie o naleśnika, udajcie się do Pozytyvki! Nie jest to bowiem miejsce złe, po prostu nie jest ono tak dobre jak Manekin!

Nie posiadam praw autorskich do zamieszczonego logo jak i zdjęć lokalu i potraw. Pochodzą one z oficjalnej strony restauracji. Więcej na: https://www.facebook.com/pozytyvka

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Vinda Łódź - kawiarnia z charakterem

Vinda to stosunkowo nowa, łódzka klubo-kawiarnia. Choć działa raptem od dwóch miesięcy i została dość odważnie zlokalizowana, to już zyskała wielu fanów i stałych klientów. Lokal nie jest położony bowiem w ścisłym centrum miasta a przy ulicy Zgierskiej 69, na dole charakterystycznego pawilonu ABC. Dojechać można bez problemu tramwajem linii 4,11,16 lub 46, na właścicieli samochodów czeka zaś obszerny parking, który wieczorem na ogół jest pusty, nie będzie więc problemu z zostawieniem auta.
Wnętrza prezentują się rewelacyjnie. Urządzono je z dużym smakiem, na modłę tak popularnych ostatnio loftów. Za projekt odpowiadała Agnieszka i Paweł Pawełoszek z AR Design. Ceglane ściany z dużymi, wpuszczającymi promienie słońca oknami, nowoczesny bar, imitacja wylewki betonowej na podłodze, wygodne i stylowe meble, ciepłe oświetlenie, olbrzymia, ciekawa fototapeta na jednej ze ścian – to nie jedyne atuty lokalu. Wrażenie robi też zaadaptowana na potrzeby kawiarni winda towarowa, która stała się integralną częścią miejsca, stanowiąc przytulny, intymny kącik dla ceniącego sobie prywatność klienta. Dopełnieniem wysublimowanego stylu są takie detale jak minimalistyczne wieszaki na ubrania, designerskie lampy nad barem, czy frapujące włączniki światła w schludnej toalecie. Brawo!
Menu, jak na kawiarnię, jest dość obszerne. Poza caffe w licznych odmianach, herbatą i zimnymi napojami, oferuje też piwa i wina, a także dania na mniejszy i większy głód. Zamówić możemy nie tylko zupę dnia czy nieśmiertelne tosty. W karcie znalazły się bowiem różne sałatki i naleśniki, zarówno wytrawne, jak i podawane na słodko, robione na mące pszennej lub gryczanej do wyboru (za wersję FIT przyjdzie nam jednak dopłacić). Ceny, jak na takie miejsce, umiarkowane – nam za dwa naleśniki na słodko i dwie herbaty przyszło zapłacić 32zł (fajnie podany rachunek). Nieco tańsze mogłyby być piwa, pamiętajmy, że nie jest to przecież lokal w ścisłym centrum Łodzi.
Na zamówienia nie przyjdzie długo czekać. Nasze naleśniki były na stoliku po około 10 minutach. Choć Vinda nie jest typową naleśnikarnią, to śmiało może konkurować z Pozytywką czy Manekinem pod względem zarówno przyrządzenia, formy podania jak i samego smaku dań (choć naleśniki cą nieco mniejsze) Ja zdecydowałem się na wersję z twarożkiem waniliowym, brzoskwiniami i sosem karmelowym, koleżanka na naleśniki z kremem czekoladowym, bananami, bitą śmietaną i gałką lodów. Nasze kubki smakowe nie miały zastrzeżeń, wszystko było bardzo dobre, a forma podania, szczególnie naleśnika koleżanki, zasługuje na największe uznanie i brawa.
Vinda, to bez wątpienia ciekawe i warte odwiedzenia miejsce. Największą zaletą kawiarni jest jej nietuzinkowy wystrój i bogate, jak na ten typ lokalu menu. To idealna miejscówka na szybki, lekki lunch, spotkanie we dwoje, czy większy towarzyski meeting (np. urodziny). Jeżeli lubicie takie lokale jak Ms Cafe, Mebloteka Yellow, czy Owoce i Warzywa – Vinda na pewno przypadnie Wam do gustu, zresztą, nie tylko Wam. Polecam każdemu!

Edit z 10.02.2013 - w menu Vindy pojawiły się nowe pozycje, od dzisiaj uraczeni możemy być także makaronami, polędwiczkami wieprzowymi czy łososiem, znalazła się nawet tarta :) Ceny nowości umiarkowane, choć niektóre dania mogłyby być ciutkę tańsze.

POLUB NAS RÓWNIEŻ NA FACEBOOK'U: Food Fetish po łódzku

Nie posiadam praw autorskich do zamieszczonych zdjęć lokalu i logo. Pochodzą one z oficjalnej strony internetowej lokalu. Więcej na www.vinda.pl